O firmie

Studio SGFDoświadczenie zbieramy od ponad 12 lat.
Dziś jesteśmy gotowi podjąć każde wyzwanie.
Granice czasu i przestrzeni nie stanowią dla nas problemu.
Zrealizujemy film i zdjęcia w powietrzu, wodzie, za granicą, o każdej porze,
w każdym miejscu…

Rok 2015 – elektronika vs mechanika
Przełom roku 2014 i 2015 jest czasem w którym pracujemy nad nowym urządzeniem: elektronicznym gimbalem stabilizującym ujęcia. Do tej pory używaliśmy tylko mechanicznej, optycznej i cyfrowej stabilizacji obrazu. W tym roku planujemy testować również stabilizację elektroniczną. A nowe wyzwania? Czekamy na Wasze pomysły i potrzeby! :)
 Rok 2014 – kran za niski – polatajmy!
Pierwszym owocem naszego projektu jest latający Hexacopter. Było kilka nieudanych prób i trzeba było zamiatać części po upadku, ale ostatecznie przybrał w pełni sprawną formę i sprawił, że również perspektywa przestała nas ograniczać. Ujęcia z powietrza, w wodzie czy ruchome time-lapsy nie stanowią dla nas problemu. W roku 2014 przekroczyliśmy też granice terytorialne: zrealizowaliśmy plener w Londynie, w Wiedniu, Wenecji oraz w Skalnym Mieście w Czechach.
Rok 2013 – bo można nie tylko używać sprzętu…
Nawiązaliśmy współpracę z firmą SMOVE jako beta-testerzy nowo powstających sprzętów. Czynnie pomagaliśmy przy powstawaniu naramiennego riga ARM, stabilizatora obrazu FLIER oraz kompaktowego wysięgnika JIB. Nasze doświadczenie wzbudziło w nas pasję nie tylko do używania, ale również do tworzenia nowego sprzętu. Rozpoczęliśmy też prace nad naszymi prywatnymi projektami.
Rok 2012 – klapa z 3D, ale kran filmowy!
Próbując nowych możliwości dotarliśmy do 3D. Kilka projektów zrealizowaliśmy w prawdziwych trzech wymiarach: nagranie dwoma kamerami, a nie żadne konwertowanie materiału 2D do 3D. Niestety technologia 3D nie przyjęła się chyba nigdzie. Do sklepów weszły telewizory 3D, do których dokładane były okulary, które miały jeden cel: kurzyć się i wkurzyć klienta. Tak więc odeszliśmy od filmowania w 3D, ale zainwestowaliśmy w duży kran filmowy (5-cio metrowe ramię) i to był strzał w dziesiątkę! Myśleliśmy, że doszliśmy do granic możliwości, bo realizowaliśmy projekty z kranu w połączeniu ze sliderem, flycamem – ograniczała nas tylko wyobraźnia… Wtedy nie widzieliśmy jeszcze co nas czeka w przyszłości…
Rok 2011 – robocop na weselu
Z aparatami pokochaliśmy się już na dobre. Małe, lekkie, z wymienna optyką, genialną plastyką i płytką ostrością – możliwości obrazu praktycznie nieograniczone. Ale to było za mało, bo brakowało płynności. Jednym z pierwszych poważnych zakupów z „akcesoriów” do filmowania była kamizelka ze stabilizatorem flycam. Co prawda był to twór domowej roboty pewnego rzemieślnika i wyglądało się w niej jak uzbrojony robocop, ale spełniała swoje zadanie w 100%. Dynamiczne ujęcia nabrały smaku, a możliwości po raz kolejny poszły w górę.
W tym roku też po kilkunastu próbach wybraliśmy firmę, z którą rozpoczęliśmy współpracę na poziome produkcji albumów i fotoksiażek. Szukaliśmy długo, ale tylko jakość DigitalAlbum odpowiada naszym oczekiwaniom do dziś. 
Rok 2010 – aparat do filmowania?
Na jednym z wesel kapela opowiada o takiej sytuacji: grają na weselu, a po sali biega dwóch kolesi z aparatami fotograficznymi i mówią, że nagrywają film. Mówili o tym z niesamowitym zapałem i podziwem dla owych „kolesi”. Z ogromną ironią i pewnością siebie wyśmiałem filmowców fotograficznych i zapewniłem kapelę, że to nie ma sensu i racji bytu. Aparat służy do robienia zdjęć, kamera do filmowania. Moje słowa opierałem na sprzęcie, który posiadałem, bo nie była to już byle kamerka tylko w pełni profesjonalna kamera Sony PD170. Wróciłem do domu, odpaliłem google. Poczytałem, pooglądałem… Tydzień później kupiłem aparat, który miał służyć do filmowania i modliłem się, żeby nie spotkać więcej tej kapeli, bo spaliłbym się ze wstydu…
Obok filmowania lustrzankami w roku 2010, w związku z pojawieniem się aparatu w zapleczu firmowym, pojawiła się również oferta fotografii ślubnej… Temat zarazem obcy jak i pociągający (do nowych możliwości i za budżet).
Rok 2009 – powstaje firma
1 marca 2009 powstaje Studio Graficzno-Filmowe. Był to czas, gdzie obok filmowania próbowałem (z lepszym lub gorszym skutkiem) tworzyć strony internetowe – stąd w nazwie „grafika”. Pierwszym pomysłem było „Studio Łoś”. Jestem wdzięczny mojej Mamie, że mi na to nie pozwoliła. Założenie działalności to przełomowy moment. Od tego czasu to już nie tylko zabawa, ale też praca. Już nie ja – Grześ co nazywać się chciał Łoś – tylko firma. Firma która nie tylko „kręci” wesela, ale daje gwarancję jakości i rzetelności.
Rok 2007 – pierwsza własna kamera
Przełom – koniec z amatorstwem. Na zapleczu sprzętowym pojawia się pierwsza pozycja – i to nie byle jaka: Sony VX1000. Własna kamera z prawdziwego zdarzenia. Masa własna: 1 kilogram, matryca 3CCD, kolorowy wizjer – majstersztyk!
Rok 2005 – pierwsze zlecenie
Pierwsze zarobione pieniądze… Kwota równa kosztom dojazdu na imprezę, ale lans ogromny – już sam za kierownicą. Ciągle pożyczona kamera, choć tym razem już cyfrowa. Odkrycie złącza FireWire i przejście na montaż nieliniowy. Mało tego: film nagrany na płycie DVD!
Rok 2003 – pierwsze wesele
W sobotę między pracami domowymi przeciętnego ucznia gimnazjum, z pożyczoną kamerą, przywieziony na miejsce przez Tatę – nagrałem samodzielnie pierwsze w życiu wesele, mając lat 16. Kasety VHS, 3 magnetowidy + boombox, Intel Pentium 4 i 128 MB RAM-u, przebitki, stoper… Taki to początek przygody z liniową obróbką filmów video :)

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości

Odznacz to pole

icomap Studio SGF
Wyry, Spokojna 19
icoweb biuro@sgf.pl
www.sgf.pl
icopyt Pytania ogólne
601 283 616
Studio SGF